Moim osobistym przewodnikiem, w tym roku, jest Chiara Lubich i jej książka -

Każda chwila jest darem.

Wracam do tych rozważań bardzo często, są one dla mnie codziennym drogowskazem.

Chwila obecna jest kluczowym pojęciem życia duchowego czy to w chrześcijaństwie, czy w innych wielkich religiach. może dlatego, że wobec nieustannego przepływu czasu odkryto ją jako tamę, chwilę zatrzymania, pomoc. nie ma nikogo, kto poznawszy duchowość Chiary nie doznałby wielkiej pomocy dzięki życiu chwilą obecną według jej podejścia i wskazówek. Istnieje więc zdecydowana potrzeba zebrania jej rozważań i wskazówek w podręcznym tomiku użytecznym dla tych, którzy, borykają się z trudnościami i niepokojami życia, odczuwają w jakiś sposób potrzebę zatrzymania czasu, w rodzaju egzystencjalnego time-out, dla odnalezienia siebie i swego planu życia.

 

Jeśli żyjemy chwilą obecną…
 
- żyjąc chwilą obecną możemy dobrze wypełniać wszystkie nasze obowiązki
- żyjąc chwilą obecną stajemy się zdolni unieść wszystkie krzyże
- żyjąc chwilą obecną możemy przyjąć Boże natchnienia, dotknięcia Jego łaski, które przychodzą w teraźniejszości.
- żyjąc chwilą obecną jesteśmy w stanie owocnie budować naszą świętość. Św. Franciszek Salezy mówił: Każda chwila przychodzi z zadanym obowiązkiem i idzie zanurzyć się w wieczności, aby utrwalić w niej to, co z nim zrobiliśmy.
            Żyjmy chwilą obecną ! Aż do doskonałości! Wieczorem każdego dnia i u schyłku naszego życia znajdziemy się ubogaceni spełnionymi dobrymi czynami i ofiarowanymi aktami miłości.

Mój komentarz:

- świadomość chwili czyni nas bardziej odpowiedzialnymi za życie
- nadzieja chwili obecnej podnosi nasze ciężary i pozwala iść naprzód- bardziej świadome przyjmowanie Boga uczy nas zauważać Go w codzienności
- spełnianie codziennych obowiązków ma mnie osobiście uświęcić (uczyć). Osobiste ubogacenie chwilą
- moje życie zapisuje się w Niebie

W Chrystusie – Prawdzie 
 
Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny (Łk 16,10) Jeżeli Pismo Święte uczy dobrze spełniać małe rzeczy, to właśnie taka jest charakterystyczna cecha tego, kto całym sercem czyni tylko to, czego Bóg żąda od niego w chwili obecnej. Jeśli ktoś żyje chwilą obecną, Bóg żyje w nim, a jeśli Bóg jest w nim, jest w nim miłość. Kto żyje chwilą obecną jest cierpliwy, wytrwały, łagodny, nieprzywiązany do niczego, jest czysty, jest miłosierny, ponieważ ma miłość w jej najwyższym i najbardziej prawdziwym wyrazie; rzeczywiście kocha Boga z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił; jest wewnętrznie oświecony i prowadzony przez Ducha Świętego, a zatem nie osądza, nie myśli źle, kocha bliźniego jak samego siebie, ma siłę ewangelicznego szaleństwa, by „nadstawić drugi policzek” i „iść dwa tysiące kroków…” (por. Mt 5,41) Jest często w sytuacji skłaniającej go do tego, by „oddać Cezarowi to, co należy do Cezara” (por. Mt 22,21), ponieważ w różnych momentach będzie musiał dokładnie wypełniać obowiązki obywatela… Słowem, ten, kto żyje chwilą obecną, jest w Drodze, w Życiu, a także w Chrystusie- Prawdzie. I to nasyca duszę, która zawsze pragnie posiadać wszystko w każdej chwili swego istnienia.
 
Mój komentarz:
- odkrycie chwili obecnej zakłada pełne zaangażowanie się w nią! Krok po kroku, chwila po chwili tłumaczą się i pokazują horyzonty rozwoju i możliwości postępowania.
- Kochać swoje życie, swoją chwilę obecną!
- konkretny związek z Jezusem w chwili obecnej jest najodpowiedniejszym sposobem wykorzystania i uczynienia chwili okazją do ubogacenia swojego życia.
 

Codzienny krzyż
 
Żyjąc chwilą obecną, możemy zauważyć, że – jeśli żyje się nią dobrze – zawsze można spełniać słowa Chrystusa: „Weź swój krzyż” (por. Mt 16,24). Prawie każda chwila ma swój krzyż: małe, nieznaczne, wielkie cierpienia duchowe lub fizyczne, które towarzyszą naszemu życiu tu i teraz. Trzeba te krzyże „wziąć”; a nie próbować o nich zapomnieć, przez ucieczkę w życie bez zobowiązań. A nawet jeśli wszystko jest radością i zdrowiem, i jesteśmy za to wdzięczni Bogu, wskazane jest, abyśmy nie byli do tego przywiązani i nie skupiali się zachłannie na darze zamiast na Dawcy, stając się w ten sposób osobami smutnymi, z pustką w duszy.
 
Mój komentarz:
- zrozumieć krzyż jako zadanie pełne miłości i radości, a nie jako narzucony ciężar odpowiedzialności przynoszący smutek i ból. Po krzyżu i śmierci nastąpiło zmartwychwstanie i tak właśnie należy odczytywać krzyż - tylko i wyłącznie w pryzmacie Zmartwychwstania.
- codzienność przynosi zobowiązanie wierności - nie, że mi się czegoś nie chce, że nie mam sił, że nie lubię... to  są zbyt ludzkie i płytkie wytłumaczenia
- widzieć za każdym wydarzeniem Jezusa (bardziej, lub mniej widocznego)

Gdzie jest szczęście
 
Spełniać wolę Bożą jest rzeczą najbardziej rozumną i owocną, jaką człowiek może czynić. Człowiek realizuje się w komunii z Bogiem, mówiąc Jemu „tak” w każdej chwili swego życia, odpowiadając na owo „tak”, jakie Bóg wypowiedział stwarzając go z miłości. Człowiek odnajduje siebie w tej relacji z Bogiem. I tutaj jest całe jego szczęście.

Mój komentarz:

- objawem pełnej inteligencji człowieka jest jego postępowanie zgodnie z wolą Bożą
- musimy spoglądać na każdą chwilę i zawarte w nim spotkania i wydarzenia, jako zaproszenie Jezusa, by dokonać czegoś prostego, ale zarazem pięknego.
- jeśli widzę Jezusa w jakiejś sytuacji - nawet trudnej - wówczas widzę przez to doświadczenie owoce, które Bóg mi zsyła - wówczas mogę być szczęśliwy
- nie opierać się na trudzie, cierpieniu, bólu i niemożności - lecz pójść dalej - tak jakby to były drzwi prowadzące do czegoś dalszego.

Zakorzenić się w Bogu
 
Często jest tak, że my nie przeżywamy życia, lecz przelatujemy przez życie. Pozwól nam, Panie, zakorzenić się w Tobie, w każdym momencie, przez wrośnięcie w Twoją boską wolę na każdą chwilę. Ogarnięci przez nią, będziemy ogarnięci przez Ciebie, a to się liczy.

Mój komentarz:

- aby zakorzenić się w woli Bożej trzeba w niej trwać
- wejść w wolę Bożą to doświadczyć Jego obecności
- realizując wolę Bożą czujemy się nią otoczeni, oblani, przesiąknięci
- wrośnięcie w wolę Boga czyni nas głęboko zjednoczonymi z Bogiem.

 
Uczynić z ziemi niebo 
 
Niezwykle pomocnym doświadczeniem jest „zanurzyć się” bez reszty w woli Bożej w chwili obecnej, aby wypełniać tylko ją. W czasach tak szalonych, gdzie panuje zgiełk, maszyny, technologia, aby rzeczywiście trwać w Bogu, nawet w środku tych wszystkich spraw, ważne jest zanurzyć się w Jego woli. Wtedy zobaczylibyśmy, że świat się zmienia. Wszyscy dążyliby do świętości. Problemy się rozwiązywały jeden po drugim, we wszystkich dziedzinach życia. Zapanowałby pokój, szczęście, zdrowie – nawet fizyczne – ziemia byłaby Niebem.
 
Mój komentarz:
- zanurzenie się w woli Bożej, pozwala inaczej spojrzeć na świat – realia mojego „osobistego życia”
- Świętość jest narzędziem zmieniającym świat i mnie...

Dzieła, które przetrwają

Jeśli żyjesz teraźniejszością, ale żyjesz nią dobrze, dokonujesz dzieł, które trwają, nawet jeśli rozmawiasz z jedną tylko osobą, nawet jeśli przygotowujesz wystąpienie publiczne tylko dla określonej grupy. Tak, w jednej osobie jest cała ludzkość, a także w każdej grupie, tak jak cała wola Boża jest w jednej tylko Jego woli. Doświadczając tego, jesteś nasycony, gdyż obejmujesz nieskończoność. Robić dobrze to, czego chce Bóg w chwili obecnej i robić tak, jak Bóg tego chce, według Jego zasady, Jego dialektyki – to przygotowywać na przykład coś, co trzeba powiedzieć, z pomocą, jaką może dać Duch Święty, który jest w tobie, i poddać to działaniu ognia miłości wzajemnej z braćmi, ażeby obumarło, wypaliło się i odrodziło przez jedność ( a to wszystko wymaga i „umiejętności tracenia” i pokory); i na końcu poddać pod osąd przełożonych, aby to „przycięli”. Wtedy to wystąpienie pozostanie i pomnoży się, a to, co mogło przynieść dobro jednej osobie i potem zniknąć, przynosi dobro dla wielu i będzie nadal przynosić dobro. Ta działalność w chwili obecnej daje poczucie pełni, gdyż jest Życiem Jezusa, który żyje w nas. A jeśli Jezus żyje w nas, dokonuje dzieł, które pozostają. Jeśli niestety zrobiłeś rzeczy niedobrze, lub nie do końca, „zanurz je” z bezgraniczną ufnością w Sercu Jezusa, ze świadomością kogoś kto wie, że w każdej chwili życia można umrzeć (i może także pomimo rzeczy wykonanych niedoskonale), ale również z ufnością kogoś kto wie, że Serce Jezusa tylko pragnie kochać ciebie konkretnie i dlatego chce wypełnić wszystkie błędy, gdyż tak zrobiłaby matka, o ileż więcej zatem Serce Jezusa! Także i tutaj jest pełnia: wszystko zrobione, wszystko wypełnione.

Mój komentarz:
- jedna osoba, ta konkretnie obecnie stojąca przede mną ma być dla mnie w tym momencie najistotniejsza, jakby w niej byli wszyscy
- współpracując z innymi, wypalać jak w ogniu swoje ja, by mogła urzeczywistnić się tylko "my"
- żyć z ufnością, że to czego nie udało mi się zrobić (nie umyślnie), to "nadrobi Jezus"...
- błędy nie mają pociągać kolejnych błędów, ale mam na nich nauczyć się jak postępować lepiej, coraz lepiej...

Nie wiele, ale jak…
 
Dla chrześcijanina nie ma znaczenia czy wiele czyni, ale jak to czyni. Nawet Jezus historyczny nie zmienił świata. Czasem mogło się wręcz zdawać, że poniósł klęskę. Ważne jest wypełnić ten plan, jaki Bóg ma wobec nas, i nic więcej, ale z pewnością także nic mniej. Pracujmy  na swoim miejscu, wielbiąc Jego wolę, która nas zobowiązuje nie tylko do chwili obecnej, lecz do tego jednego szczegółu dzieła, jaki mamy spełnić w świecie. Oczywiście, jeśli między sobą nie jesteśmy zjednoczeni, podobni do wielu odrębnych kawałków, będzie nam się wydawało, że osiągnęliśmy raczej mało. Lecz gdy jesteśmy zjednoczeni, to, co czyni jeden, ma wpływ na działanie innych. I wtedy każdy czyn będzie zdawał się osiągać rozmach i wymiar, nie mówię uniwersalny – uniwersum jest maleńkie wobec nieba – ale niebiańskie. Kochajmy więc ten uśmiech, który mamy podarować, tę prac, którą mamy wykonać, ten samochód, który trzeba prowadzić, ten posiłek, który mamy przygotować, tę działalność, którą mamy zorganizować, tę łzę którą trzeba wylać dla Chrystusa w cierpiącym bracie, ten instrument, na którym trzeba grać, ten artykuł czy list do napisania, to miłe wydarzenie, które trzeba uczcić, to ubranie, które trzeba wyprać… Wszystko, wszystko może stać się narzędziem przez które okażemy Bogu i braciom naszą miłość. Wszystko zostało powierzone naszym rękom i naszemu sercu – jak krucyfiks misjonarzom – dla ewangelizacji, jakiej mamy dokonać w świecie.

Mój komentarz:

- jakość zadań, jest najistotniejsza dla chrześcijanina
- z jakością mamy do czynienia zawsze wtedy, gdy postępujemy kochając
- nie poddawać się mimo niepowodzeń, lecz szukać sposobu osiągnięcia tego, co dla mnie zaplanował Bóg
- podziel się tym, co sam zyskałeś, a wówczas inni ubogacą cię swoimi doświadczeniami

Uroczysta nuta
 
Jeżeli ktoś w swoim życiu ciągle na nowo zaczyna dobrze żyć teraźniejszością, z czasem dostrzegasz, że jego działania nabrały uroczystego tonu – nawet jeśli nie miał specjalnie takiej intencji. Dlatego zauważasz, że życie tego brata opiera się na jedynej podporze nadprzyrodzonej: miłość do Boga. Równocześnie jednak ta uroczysta nuta tak głęboko naznacza każde jego działanie, że jego istnienie staje się bardzo barwne. W konsekwencji jego duchowe oblicze staje się coraz wyraźniejsze. Możesz o nim na przykład powiedzieć, że: w modlitwie jest zanurzony w Bogu; w towarzystwie wolny i radosny; wymagający od samego siebie; braterski ze wszystkimi; bezkompromisowy co do dyscypliny osób jemu powierzonych; miłosierny dla upadającego; bezgranicznie przekonany o swojej nicości i o wszechmocy Boga; często niezadowolony z tego co zrobił, jednak zawsze gotowy mieć nadzieję i zaczynać od nowa. I właśnie to wieczne rozpoczynanie, wymagane od ludzkiego życia zranionego grzechem pierworodnym, pomaga duszy okryć się tym czymś niezmiennym pośród różnorodności czynów. A to napełnia go wonią świętości; najpierw nieznacznie, potem coraz bardziej. Ponieważ święty to ktoś, kto nie żyje już w sobie, we własnej woli, lecz żyje zanurzony w woli Innego.

Mój komentarz:

- życie dzięki owocnej teraźniejszości staje się bardzo barwne
- jesteśmy bardziej radykalni, gdy staramy się wszystko czyni w kategorii naj naj...
- wyobrazić sobie jak może przebiegać piękna uroczystość i w ten sposób traktowania każde wydarzenie w codzienności...

W rękach Boga
 
Tak często dręczy nas wiele myśli, gdy zastanawiamy się, co może się zdarzyć… Ale dosyć ma dzień swojej biedy (Mt 6,34): jutro będzie nowy dzień dla jutrzejszej biedy! I nigdy nie ma powodu do zmartwień, bo wszystko jest w rękach Boga, i On nie pozwoli, żeby zdarzyło się coś innego niż Jego wola, która chce zawsze naszego dobra.

Mój komentarz:

- Nie „zapominać” wydarzeń przeszłych, ani przyszłych
- Chwila obecna jest i mija – starać się ją odpowiednio realizować i wykorzystywać
- Bóg ściska nas w chwili obecnej wyciskając nasz „sok wiary” czyniąc ją piękniejszą
- Poczuć i realizować całkowitą zależność od Boga

Egzamin
 
Kiedy żyjemy chwilą obecną w sposób doskonały, każda nasza nawet najmniejsza czynność nabiera uroczystego tonu i wieczorem pozostaje w pamięci jako miłe wspomnienie czynu spełnionego z doskonałością. To natomiast, co wydaje nam się wykonane niedoskonale, powierzamy miłosierdziu Boga, aby to poprawił. Oczywiście, ceprzy takim podejściu do życia, wieczorny rachunek sumienia jest łatwiejszy we wszystkich szczegółach. Nabiera wielkiej wagi, ma podobne znaczenie jak rachunek u schyłku życia ziemskiego, a pod pewnym względem jest nawet ważniejszy. Dlatego że po tym ostatnim nic już nie będzie można poprawić, podczas gdy po tym wieczornym istnieje możliwość – jeśli Bóg ją da – dalszego życia i powtórzenia go następnego wieczoru z lepszym wynikiem, przyjmując i wykorzystując także cierpienie z powodu wszystkich niedoskonałości minionych dni.

Mój komentarz:

- kiedy następują sytuację, mogę sprawdzić, czy umiem żyć tym, co głoszę
- czynić jak najczęściej rachunek sumienia, aby uzmysłowić sobie, czy wciąż idę za Jezusem
- wyniki rodzą kolejne zadania, a zadania dają kolejne owoce.

Czas, który pozostaje
 
„jak ten czas szybko ucieka!” – mówimy zmartwieni szybkim mijaniem dni. „Jak ten czas pozostaje!” – powinna powiedzieć moja dusza, gdyby była świadoma, że każda godzina, każda chwila zostaje całkowicie oddana na wypełnienie Twojej woli.

Mój komentarz:

- w każdej chwili oprócz tego, co wykorzystaliśmy pozostaje całe mnóstwo tego, co można jeszcze zrobić
- co z tego, że czas mija, przejmuj się zmarnowanymi okazjami, które dał Bóg
- życie, ani jedna chwila nie powraca, nastają nowe – i je warto coraz lepiej wykorzystywać

Uwolnić się od myśli
 
Jako dzieci Boga powinniśmy być uwolnieni od myśli. Dzieci Boga nie mają myśli. Tylko gdy nie będziemy mieć myśli. Dzieci Boga nie mają myśli. Tylko gdy nie będziemy mieć myśli (to znaczy: kiedy będziemy oderwani od naszego sposobu myślenia), nasz umysł będzie całkowicie otwarty, stale będzie otrzymywał Boże Światło i stanie się jego kanałem. Tak samo powinniśmy być bez woli (bez własnej woli – w sensie posiadania), aby mieć zdolność przyjmowania woli Bożej. Także bez pamięci, byśmy pamiętali tylko o chwili obecnej i żyli „w ekstazie”, czyli poza sobą. Bez wyobraźni, aby widzieć Raj także przy pomocy wyobraźni, gdyż Raj jest Marzeniem wszystkich marzeń.

Mój komentarz:

- trapią i kołyszą nami sprawy takie jak codzienność, sprawy osobiste i innych, być wolnym - jakie to trudne
- kiedy nie idzie po naszej myśli, być wolnym - jakie to trudne
- kiedy pragniemy czegoś, a staje się coś zupełnie innego - trudniejszego, być wolnym - jakie to trudne

Chleb powszedni
 
Chleba powszedniego daj nam dzisiaj (Mt 6,11) Dzisiaj. Ty przecież chcesz, byśmy żyli na Twój sposób, Panie! Lecz ktoś na świecie żyje w swym dzisiaj i tylko dla tego dzisiaj, uwolniony od przyszłości jak ptaki niebieskie, o które Ty troszczysz się, co będą jeść i w co się ubierać? Żyć dla dzisiaj upraszcza, ale także przeraża nasz byt ludzki, który chciałby zapewnić sobie bezpieczne jutro. A przecież jutra może nie być… a Ty, Panie, chcesz nas mieć czuwających, gdyż zawezwiesz nas do siebie w godzinie i w dniu dla nas nieznanym, i nie możesz przeczyć sobie samemu. Daj nam więc łaskę, by w ciągu życia, które nam pozostaje, dobrze żyć każdym dniem ustanowionym dla nas przez Ciebie.

Mój komentarz:

- co to tak dokładnie, realnie oznacza – żyć na Boży sposób
- dzisiejszy dzień jest jedynym zadaniem, a nie przyjemnością
- od „dziś”, może zależeć wszystko, a jutra może nie być
- dobrze żyć dniem…

On jest Drogą
 
Gdy dostatecznie nie zrozumiemy wartości życia chwilą obecną. Jest faktem, że jeśli żyję teraźniejszością, jest ze mną Bóg w swojej woli wobec mnie na daną chwilę i ze swoją łaską uczynkową. Jeżeli nie żyją nią, Bóg nie jest ze mną i ja nie jestem z Nim. Często martwimy się znalezieniem dróg, by dojść do Niego, by być lepszym, by stać się świętym. Lecz po co szukać dróg, jeśli Drogą jest On (por. J 14,6) i On – Wieczna Teraźniejszość – trwa czekając, by w każdym momencie życia, które jest nam dane, móc zacząć współpracować, działać z nami i w nas oraz pozwolić nam wypełniać dzieła godne dzieci Bożych? Jeśli próby są dla nas nieuniknione i jeżeli odczuwamy potrzebę cierpień i smutków, umartwień i męki, aby zerwać z tym bezczynnym i nudny życiem ludzkim, by zatrzymać nasz bieg w powszechnym nurcie świata i osiągnąć czyste szczyty boskości – On ukaże się w teraźniejszości poprzez bolesne i nieuniknione okoliczności życia, poprzez odwieczne i niezmienne prawa Kościoła, który na tysiące sposobów powtarza z Chrystusem: „zaprzyj się siebie i weź krzyż swój” (por. Mt 16,24). Słowem, życie byłoby proste. To my je komplikujemy. Wystarczyłoby dobrze osadzić się w teraźniejszości z wszystkimi jej radościami, nieprzewidzianymi sytuacjami, trudami i koniecznymi obowiązkami – a wszystko przebiegałoby samo, jakby unosiła nas potężna rakieta ku szczęśliwej wieczności.

Mój komentarz:

- jeśli nie współpracuję w chwili obecnej z Bogiem, dosłownie Go wówczas wypraszam
- odczytywać znak chwili obecnej - ludzi, sytuacji, uczuć, myśli...
- czuć odpowiedzialność za każdą chwilę, ale jednocześnie umieć odpowiednio wykorzystać swój cel - Niebo.
- Chrystus w drugim człowieku jest dla mnie darem

Jak zostać świętym?
 
Często się zdarza, że dusze pociąga myśl o świętości. I może to działanie łaski Bożej wzbudza w nich takie pragnienie. Uznanie dla bezcennej wartości świętego, wpływ jego osobowości na epokę, w której żyje, głęboka i trwała przemiana, którą przynosi światu – często jest tym, co zaczyna podsycać płomień owej tęsknoty. Lecz niekiedy dusza, której to pragnienie nie daje spokoju, staje wobec świętych jak przed przełęczą nie do przejścia lub murem, którego nie można pobić. „Co robić, by zostać świętym?” – pytamy. „Jaka jest miara świętości, jak się do niej dochodzi, jakim sposobem, jakimi ćwiczeniami?” „Gdybym wiedziała, że wystarczy pokuta, biczowałabym się od rana do wieczora. Gdybym wiedziała, że potrzeba modlitwy, modliłabym się dniami i nocami. Gdyby wystarczyło nauczać, chciałabym przemierzać bez wytchnienia miasta i wsie, aby głosić wszystkim słowo Boże… ale nie wiem, nie znam drogi”. Każdy święty ma swoje oblicze i różnią się oni między sobą, tak jak najrozmaitsze kwiaty w jednym ogrodzie… Może jednak istnienie droga dobra dla wszystkich. Może nie trzeba szukać własnej drogi, snuć planów, układać programów, lecz zatopić się w chwili, która nadeszła i w tej chwili wypełniać wolę Tego, który nazwał siebie „Droga”. Chwili, która przeminęła, już nie ma; ta, która ma nadejść, może nigdy nie będzie nasza. Lecz z pewnością możemy kochać Boga w chwili obecnej, która jest nam dana. Świętość buduje się w czasie. Nikt za życia nie zna własnej świętości, a często i świętości innych. Dopiero gdy dusza zakończy swoją drogę na ziemi, zda egzamin, ukaże się światu, jaki plan Bóg miał wobec niej. A nam pozostaje tylko budować tę świętość, chwila po chwili, odpowiadając całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił na miłość, którą Bóg nas obdarza – osobistą, bo jest naszym Ojcem, pełną – na miarę miłości Boga.
 
Mój komentarz:
- nie bój się być świętym.
- chcę być świętym ten, kto czuje, że musi odpowiedzieć na wolę Bożą
- świętość to uczenie się patrzenia na innych ludzi i rozumienie ich
- dzień po dniu, noc po nocy - powstaje życie, ale w tym również rodzi się nasza świętość.

Jakby to było ostatnie...

Tak. Jezu, Pozwól mi mówić zawsze jakby to było ostatnie słowo, które mówię. Pozwól mi czynić zawsze jakby to była ostatnia czynność, którą spełniam. Pozwól mi cierpieć zawsze jakby to było ostatnie cierpienie, które mogę Ci ofiarować Pozwól mi modlić się zawsze jakby to była ostatnia możliwość, którą mam tu na ziemi, by z Tobą rozmawiać.

Mój komentarz:

- wszystko, co jest końcem, jest jakimś zwieńczeniem - świadectwem czegoś
- przykładać uwagę do tego, co czynimy i z jakim skutkiem
- chwila obecna, to jakby ostatnia chwila którą przeżywam dlatego musi mnie stać na to, by była najpiękniejsza

Boska przygoda

Dzisiaj wielu ludzi nakreśla sobie swój własny program życia, lecz jest on zawsze płaski i wyłącznie ziemski. Planowanie, by spełniać w ciągu życia nie swoją, ale Bożą wolę, to fundament, aby nasza egzystencja stała się cudowną boską przygodą. Kto przeżył to doświadczenie, a takich ludzi są miliony, wie, jakie niezwykłe niespodzianki ono zawiera. Gdy wypełniamy wolę Boga, chwila po chwili, On odpowiada na naszą miłość swoją Miłością.

Mój komentarz:

- fundamentem życia jest pełnić wolę Bożą, może warto każdego dnia poświęcać czas na zastanowienie się nad tym, jak to zrobić
- dzień, wydarzenie, spotkanie ma być przygodą, w której uczestniczę ja, drugi człowiek i Bóg

Solidarni ze wszystkimi

Odnosi się wrażenie – i my chrześcijanie często jesteśmy o to oskarżani – że żyjąc konsekwentnie naszą wiarą, to znaczy w perspektywie Życia, które nastąpi i w oczekiwaniu na śmierć, która będzie do niego bramą – prowadzimy życie z mniejszym zaangażowaniem w ziemskie sprawy, problemy tego świata, które często oznaczają dobro ludzkości. Jest prawdą, że jeśli żyje się zawsze w głębokiej świadomości, iż nie zna się „dnia ani godziny”, łatwiej skupić się na danym nam dniu dzisiejszym, na niepokoju dnia, na teraźniejszości, której przeżycie ofiarowuje nam Opatrzność. I każdego dnia radości i cierpienia, wysiłki i owoce zostają prze nas przyjęte i przeżyte w pełni. W taki oto sposób życie na tej ziemi jest rzeczywiście przeżyte. A tymczasem, kiedy się żyje bez świadomości, że wcześniej czy później trzeba stąd odejść, prowadzi się  często życie powierzchowne, budowane na złudzeniach, marzeniach, na czymś do czego stale się dąży i co może nigdy się nie spełni. To życie teraźniejszością nie jest ponadto sposobem zapominania o ziemskiej przyszłości ani podcinaniem skrzydeł w robieniu projektów dla dobra naszego i innych – dzieci, rodziny, wspólnoty do której należymy, dla ludzkości. To życie teraźniejszością nie jest tym bardziej sposobem zapomnienie przeszłości z całym jej dziedzictwem myśli, bohaterstwa i osiągnięć. Chrześcijanie bowiem, jeżeli są prawdziwymi chrześcijanami, nie mogą nie mieć w sercu miłości do wszystkich ludzi. Taka jest ich natura, ich właściwość; wyniesieni do godności dzieci Bożych posiadają miłość w stopniu najwyższym, tę samą miłość, którą Chrystus ma dla Ojca: miłość doskonałą. Dzięki niej chrześcijanie czują się włączeni w całą ludzkość, jak małe kamyki wspaniałej mozaiki, która częściowo jest już ułożona, a częściowo nie. Kochają ludzkość, która była, która jest i która będzie. Podchodząc z szacunkiem do tego, co nam przekazał, jak ludzie umieją akceptować kogoś lub coś, co jest im bliskie, z pokorą ludzi przeświadczonych, że trzeba się uczyć, ze świadomością, że trzeba przekazywać przyszłym pokoleniom wzbogacone własnym zaangażowaniem. Jeżeli zaś, w chwili obecnej ich życia, chrześcijanie zrozumieją, że Bóg chce, aby myśleli o przyszłości, uczynią to z całym zaangażowaniem, nie dla siebie, ale z miłości do tych – znanych lub nieznanych – którzy przyjdą po nich. To poczucie jedności z ludzkością epoki minionej, obecnej i przyszłej, to miłowanie innych jak siebie. Jest dla chrześcijanina silnym motywem, który czyni go sprawnym i zdolnym do budowania dzisiaj i planowania na przyszłość lepszego życia. Słowem, to właśnie perspektywa innego Życia i przestrzegania reguł, by do niego dojść – zawartych w przykazaniu miłości wobec wszystkich – formuje nie tylko doskonałych chrześcijan lecz prawdziwych ludzi, jakich pragną współczesne czasy i dzisiejsze autorytety a przede wszystkim – jakich pragnie Bóg w tym stuleciu.

Mój komentarz:

- moim przeznaczeniem jest przyszłość - Niebo. I na nim mam się skupić
- życie teraźniejszością nie ma niczego wypierać, lecz pomóc całościowo przeżyć każde doświadczenie tak, jak Bóg nas tego uczy
- prawdziwy chrześcijanin i nowy styl życia formułuje się na przykazaniu miłości wzajemnej

Praca we dwoje

Wielką mądrością jest przeżywać dany nam czas, spełniając doskonale wolę Bożą w chwili obecnej. Czasem jednak ogarniają nas tak dręczące myśli o przeszłości lub przyszłości, czy też teraźniejszości, lecz dotyczące miejsc, okoliczności lub osób, którym nie możemy bezpośrednio się poświęcić, że kierowanie sterem łodzi naszego życia wymaga ogromnego wysiłku, aby utrzymać kurs na to, czego Bóg chce od nas w tej chwili obecnej. Aby wtedy żyć doskonale, potrzeba woli, stanowczości, lecz przede wszystkim takiego zawierzenia Bogu, które może dojść do heroizmu. „Ja nie mogę nic zrobić w tym przypadku, dla tej drogiej osoby, chorej czy w niebezpieczeństwie, w tej pogmatwanej sytuacji… Zatem zrobię to, czego Bóg chce ode mnie w tej chwili: będę dobrze się uczyć, dokładnie zamiatać, dobrze się modlić, dobrze opiekować się moimi dziećmi… A Bóg pomyśli o rozplątaniu tego kłębka, pocieszeniu cierpiącego, o rozwiązaniu nieprzewidzianej sytuacji”. Jest to praca we dwoje w doskonałej komunii, która wymaga od nas wielkiej wiary w miłość Boga do swych dzieci. To wzajemne zawierzenie sprawia cuda. Zobaczmy, że tam, gdzie nie mogliśmy przybyć, nadszedł Ten Drugi, który dopomógł nieskończenie lepiej niż my. Heroiczny akt zawierzenia będzie nagrodzony, nasze życie, ograniczone do jednej tylko dziedziny, uzyska nowy wymiar; poczujemy się złączeni z nieskończonością, której gorąco pragniemy, a wiara, nabierając nowego zapału, wzmocni w nas miłosierdzie i miłość. Zapominamy już, co znaczy samotność. Prawda, że jesteśmy dziećmi Boga Ojca, który wszystko może, stanie się bardziej oczywista, bo jej doświadczyliśmy.

Mój komentarz:

- przeżywać danym nam czas - to znaczy wtopić się w niego, odkryć jego zamiar...
- dobrze spełniona chwila obecna (zgodnie z wolą Bożą), jest najpiękniejszą pomocą, której mogę udzielić innym
- wartość posiada wszystko co dobre i czynione razem z innymi

Do ostatecznego celu

Kiedy ma się do wykonania jakieś zadanie, można być zupełnie spokojnym tylko wtedy, gdy jest się dobrze do niego przygotowanym. To pozwala zrozumieć, że także przerażająca konieczność ostatecznego odejścia z tego świata straciłaby swój ciężar, gdybyśmy byli do tego przygotowani. Jak? Jeśli jesteśmy blisko kogoś umierającego, miłość pobudza nas zawsze, by dać taką radę: żyj chwilą obecną. Czyniąc tak, wszystko wydaje się możliwe i do wytrzymania – jak mówiła święta Teresa od Dzieciątka Jezus – i można w najlepszy sposób przygotować się do nowej woli Bożej. A więc dlaczego nie robimy tego już od zaraz? Czyż nie będzie to najlepsze przygotowanie, które pozwoli nam pozbyć się wszelkiego strachu? Zacznijmy zatem od teraz i nie przestawajmy nigdy żyć chwilą obecną, aż dojdziemy do tej chwili, od której zależy wieczność. W niej, w teraźniejszości, przeżywamy kolejno wszystkie aspekty naszego chrześcijańskiego życia. Przyzwyczajeni żyć chwilą obecną, będziemy mogli z Bożą łaską dorównać naszym zmarłym braciom i być w jakiś sposób użytecznymi dla planów Bożych wobec ludzkości.

Mój komentarz:

- spokój w sercu pojawia się wówczas, gdy dokładamy starań, by być odpowiednio do zadań przygotowanym
- żyć darem chwili obecnej pomaga unieść cały trud różnych doświadczeń

Dosyć ma dzień swojej biedy

Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (Mt 6,34) Pan, który nigdy nie oszczędza, gdy chodzi o odmierzanie cierpienia, mówi: „dosyć ma dzień swojej biedy”. A On nie wprowadza w błąd. Skoro przystosowuje nas, by spełniać Jego wolę – myśleć jedynie o dzisiejszych troskach, często się zdarza, że zmartwienia, których obawialiśmy się spotkać, jutro już nie istnieją.

Mój komentarz:

- nie bójmy się chwil, które nas czekają - może jakiś spotkań, sytuacji, czegoś nowego, gdyż dzień sam w sobie niesie trudności, ale i też rozwiązania
- czasami za dużo myślimy, wyobrażamy sobie, a rzeczywistość jest inna
- nie twórz w myślach czegoś, czego nie ma

Karta wstępu

Żyć doskonale wolą Bożą w chwili obecnej, to znaleźć drogę własnego uświęcenia. Nie wszyscy bowiem mogą poświęcić się Bogu, nie wszyscy bowiem mogą poświęcić się Bogu, nie wszyscy mogą praktykować ciężkie pokuty, posty, nocne czuwania, nie wszyscy mogą poświęcać wiele godzin na modlitwę. Wszyscy natomiast mogą spełniać wolę Bożą. Spełnienie woli Bożej jest dla rzesz karta wstępu do świętości.

Mój komentarz:

- Żyć wolą Bożą – to odpowiadać życiem na Boży plan miłości; plan miłości – to przede wszystkim uświęcenie
- Spełniając wolę Bożą uświęcam swoją duszę, a przeze mnie uświęca się człowiek będący w chwili obecnej przy mnie.

Czujność

Aby kochać Boga, trzeba spełniać Jego wolę. Jego wola ukazuje się nam chwila po chwili. Może być ona wyrażona rzez rozmaite zewnętrzne okoliczności, przez nasze obowiązki, rady osób mądrych oraz tych, które są dla nas przedstawicielami Boga. Albo też przez nieoczekiwane zdarzenia – bolesne, radosne, nużące lub obojętne. Tylko duch uważny, dusza czujna potrafi ją rozpoznać. Nie bez przyczyny Ewangelia często mówi o czujności. I to właśnie Ewangelia koncentruje uwagę człowieka na teraźniejszości, gdy, chcąc nas ustrzec przed zmartwieniami o przyszłość, każe prosić Ojca o chleb „na dzisiaj” i zachęca do niesienia krzyża „każdego dnia” swojej biedy. To właśnie Ewangelia upomina: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Królestwa Bożego (Łk 9,62). My chrześcijanie, aby przyzwyczaić się dobrze żyć teraźniejszością, powinniśmy umieć zapominać o przeszłości i nie martwić się o przyszłość. To jest podstawowa mądrość, gdyż przeszłość już nie istnieje, a przyszłość zaistnieje, kiedy stanie się teraźniejszością. Św. Katarzyna mówiła: „Przeszłe trudności już nie są nasze, ponieważ ich czas już minął; te które przyjdą, też nie są nasze, gdyż nie jesteśmy pewni, czy będziemy mieli ten czas” Wielcy ludzie i święci znają tę zasadę. Przyzwyczajają się rozpoznawać wśród wielu innych głosów wewnętrznych głos Boga. A przez stałe ćwiczenie rozpoznawanie staje się coraz łatwiejsze, gdyż ów głos się wzmacnia, potężnieje. Początkowo może nie jest tak całkiem łatwo. Trzeba wtedy w całkowitym zdaniu się na Boga wierzyć w Jego miłość i zdecydowanie wypełniać to, co wydaje się nam być Jego wolą, ufając, że jeśli tak nie jest, On nas naprowadzi na właściwy tor. A nawet jeśli wola Boża ukazuje się jasno jak wtedy, gdy wzywa do wielogodzinnej pracy, zawsze istnieje pokusa, którą trzeba zwalczać, jakiś skrupuł do pokonania, troska, którą trzeba przerzucić w serce Boga, błąkające się myśli, które trzeba oddalić, różne pragnienia, które trzeba odrzucić. Życie chwilą obecną jest ideą i praktyką niezwykle bogatą. Życie chwilą obecną wszczepia nasze ziemskie życie, już od teraz, w bieg życia wiecznego.

Mój komentarz:

- wola Boża jest wyznacznikiem i świadectwem tego jak kocham…
- nie martwić się o przyszłości, zapominać o przeszłości, żyć chwilą obecną
- szukać mocnego głosu Bożego
- zdać się całkowicie na Boga

Niech się spełnia wola Twoja

Kto choć trochę kocha Boga, ale w jakiś sposób się Go boi, nadaje słowom: „Niech się spełnia wola Boża” odcień rezygnacji. Kto natomiast kocha Boga prawdziwie i szczerze, rozumie, że nic lepszego i wznioślejszego nie mógłby wypełniać. Cóż bowiem może być większego jak pójść śladem takiego Ojca, który chwila po chwili nas prowadzi, mówiąc poprzez tysiące głosów: okoliczności, nauczania, obowiązki, natchnienia, cierpienia, wydarzenia i nakazy, będące nutami jednej melodii skomponowanej w niebie, a zagranej na słodkiej harfie duszy kochającej Boga? Bóg, który kocha każdego i wszystkich miłością nieskończoną, przygotował dla każdego boską przygodę inną i różnobarwną, składającą się z sacrum i profanum, z wydarzeń tragicznych i nostalgicznych, świątecznych i żałobnych: obraz zdumiewający, który tam lepiej zrozumiemy, kiedy nasze oczy otworzą się na lumen gloriae.

Mój komentarz:

- Niech się spełni wola… to nie rezygnacja, ale najodpowiedniejszy wybór
- Życie – jest nutami jednej melodii, skomponowanej w niebie
- Życie boską przygodą składającą się ze skrajności pomiędzy którymi wciąż dokonuję wybory
- Życie musi być wstępowaniem w „światło chwały”

Prawdziwe znaczenie czasu

Są w życiu takie okresy, kiedy przeżywa się czas ważąc każdą chwilę. Śledzi się ze świętą bojaźnią każde poruszenie, każde słowo, każde spojrzenie, każde pragnienie ukochanej osoby stojącej u progu wieczności. Ceni się te ostatnie chwile życia, ponieważ stoimy w obliczu śmierci. To wieczność nadaje prawdziwy sens czasowi. Może tak samo trzeba by cenić wszystkie momenty naszego życia, i chwytając chwilę, która ucieka, przeżywać ją w miłości do Boga i osadzać ją w wieczności.

Mój komentarz:

- życie się kiedyś skończy, a może warto uczynić coś, by nie zmarnować tego, co jest mi jeszcze dane dziś
- docenić swoje życie, które być może nie jest przez coś zniszczone, tak jak osób mi bliskich
- wartość ma każda chwila, nawet ta, która wydaje nam się że pozbawia nas wszystkiego.

Tam gdzie słońce już nigdy nie zachodzi

Każdy dzień przemija i tutaj zaraz zapada zmrok. Panie, przypomnij moje życie, wszystkie chwile, które są jeszcze przede mną, zanim nadejdzie godzina. Nie wiem, co to jest, lecz jakieś poczucie niezadowolenia zaprawia czasem goryczą moje chwile. Może dlatego, że powinnam być przez Ciebie wyrwana wraz z ostatnimi korzeniami, które mnie jeszcze wiążą, sama nie wiem z czym, lecz które nie są jeszcze bez reszty zakorzenione w Tobie. To życie, które jest podróżowaniem, to złudne zadomowienie się w porządku rzeczy, które życie obiecuje na chwilę i do którego bezwiednie się dąży, a którego osiągnięcie natychmiast grozi nudą – może to jest życie?… Ty także do ukończenia trzydziestu lat, mimo że wypełniłeś w sposób doskonały Twe codzienne obowiązki, patrzyłeś dalej ku misji, która Cię czekała. I kiedy wyszedłeś z domu, te trzy krótkie lata były jak szybki bieg. Przeżyłeś je będąc stale w drodze, gromadząc uczniów, spiesząc z pomocą chorym, zasiewając słowo, porywając za sobą ludzi. Był to przyspieszony ruch Mądrości, która wzrastając w latach budowała Królestwo Boże z coraz większym przyspieszeniem. I prawie nie wiedząc kiedy dotarłeś do Krzyża. I pokonałeś to przejście w kilka godzin, oddając Bogu za nas ciało i duszę. Może ta niezdolność do uchwycenia chwili, która ucieka, to ciągłe stwierdzenie, że już wieczór – jest kroplą Twojego życia w nas tu i na ziemi. Dzięki Ci, Jezu, że żyjemy, przygotuj nas do śmierci i złącz nas na zawsze z Tobą tam, gdzie słońce już nigdy nie zachodzi.

Mój komentarz:

- modlić się o umiejętność rozeznawania i postępowania zgodnie z wolą Bożą w chwilach, które dopiero nastąpią
- nie spoczywać na laurach, ale z całego serca realizować do końca swoich dni plan, który mi został ofiarowany jako zadanie
- kończący się dzień, jest początkiem nowego dnia i darów, które mam zrealizować

Stojąc mocno na ziemi

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny (Mt 25,13) Czasem Ktoś nas pobudza, by stale żyć w sposób nadprzyrodzony, to znaczy w całkowitej niepewności jakiejkolwiek ludzkiej sytuacji (plany, podróże, zdrowie, przyszłość), aby żyć w pewności rzeczywistości, którą jest przeżywanie chwili obecnej na sposób boski, wiedząc i pragnąc tego, czego Bóg pragnie, abyśmy pragnęli i widzieli w chwili obecnej. Stąd dla duszy nakaz czuwania, jaki dał Jezus, gdyż nie zna się dnia ani godziny Jego przyjścia, i można dodać: każdego Jego przyjścia. A On przychodzi zawsze, w każdej chwili, w swojej woli, która może wydawać się człowiekowi smutna lub piękna, ale tak naprawdę to On, to Jego Miłość.Ten stan ducha stawia duszę – jeśli tak można powiedzieć – mocno na ziemi (ziemi obiecanej Królestwa Niebieskiego, w którym można żyć i powinno się żyć już tutaj) i nie ma niebezpieczeństwa popadania ani w grzech, ani w złudzenie, rozczarowanie, ani w niepokój.

Mój komentarz:

- chwila obecna jest próbą dostosowania siebie do tego, co planuje Bóg względem mnie.
- urzeczywistniać Boga w sobie w chwili obecnej
- czuwanie (przeżywać Boga w chwili obecnej; czuć Jego obecność, Jego zadanie-plan)

Dom który buduje się już tutaj

Życie jest ważnym etapem – to w nim dokonuje się próba! Więcej – ile z Jezusa pozwolę tutaj zbudować w sobie, tyle pozostanie utrwalone na zawsze w wieczności. Każdy mój czyn, każda chwila, każdy mój oddech, będą miały swoje odbicie w wieczności! Każda minuta mojego życia tutaj warunkuje Życie! „Niebo jest domem, który buduje się tutaj, a zamieszkuje tam”.

Mój komentarz:

- czy pozwalam Bogu, aby przeze mnie coś tu na ziemi budował?
- dziś jest sprawdzianem dla jutra, a jutro świadectwem dzisiaj
- dziś jest połączone duchowym mostem z wiecznością – co w takim razie się tam znajduje?

W pociągu czasu

W pierwszych latach Ruchu życie mogło się skończyć dla nas w każdej chwili, ponieważ nie miałyśmy dobrego schronienia przed bombardowaniem. Postawiłyśmy sobie pytanie: „Kiedy powinniśmy kochać Boga spełniając Jego wolę?” Od razu zrozumiałyśmy: już teraz, ponieważ nie wiemy, czy będzie jakieś „potem” Jedyny czas, który miałyśmy w naszych rękach, to chwila obecna. Przeszłość już minęła, a my nie wiedziałyśmy, czy będzie jakaś przyszłość. Mówiłyśmy: przeszłości już nie ma, oddajmy ją Bożemu miłosierdziu. Przyszłości jeszcze nie ma. Żyjąc chwilą obecną, będzie się żyło dobrze również przyszłością, kiedy stanie się teraźniejszością. Co za bezsens – skomentowałyśmy – żyć w przeszłości, która nie wróci, albo w przyszłości, która może nigdy nie nastąpi, i jak na razie jest nieprzewidywalna! Robiłyśmy porównanie z pociągiem. Jak podróżny, aby przybyć do celu, nie chodzi tam i z powrotem po korytarzu pociągu, lecz siedzi na swoim miejscu, tak i my musimy trwać w chwili obecnej. Pociąg czasu sam pokonuje drogę. I chwila po chwili dojdziemy do momentu, od którego zależy wieczność. Kochając wolę Bożą w chwili obecnej z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, będziemy mogli przez całe nasze życie wypełniać przykazanie miłości Boga z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił.

Mój komentarz:

-nie myśleć o potem, bo jest tylko teraz – zaraz
- przeszłości nie ma, przyszłości jeszcze nie ma – żyć tylko chwilą obecną, wówczas twoja teraźniejszość  przyszłości będzie właściwa
- Kochając wolę Bożą w chwili obecnej z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, będziemy mogli przez całe nasze życie wypełniać przykazanie miłości Boga z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił.

Nie myśląc o sobie

Czyniąc z każdej przeszkody odskocznie, i nie tylko „znosić” krzyż, w jakiejkolwiek postaci przychodzi, lecz oczekiwać go i obejmować chwila po chwili, tak jak to czynią święci. A gdy krzyż przychodzi, mówić: „Chciałem tego, Panie!” i powiedziawszy Bogu tak, dusza powinna żyć całkowicie chwilą, która nadchodzi. Nie myśleć o sobie, o swoim bólu, ale o cierpieniach lub radościach bliźnich, które z nimi powinna dzielić, albo o ciężarach innych, które powinna z nimi nieść; o wypełnianiu własnych obowiązków, na które z woli Bożej powinna skierować wszystkie myśli, cały żar serca, wszystkie swoje siły, czyniąc je przez to nieustanną modlitwą. To jest sekret, dzięki któremu kamień po kamieniu budujemy miasto Boga w nas i pomiędzy nami, wszczepia on nas już tu, na ziem, w Bożą wolę, która jest Bogiem, wiecznym teraz.

Mój komentarz:

- kiedy spotka nas trudne doświadczenie postaraj się je zrozumieć - jak jest dar tej chwili
- iść naprzód kierując się dobrem innych i zadaniami, które dalej zsyła mi Bóg
- być wiernym, systematycznym, ofiarowywać wszystko Bogu...

Aby on zmartwychwstał w nas

Oto doskonałość chrześcijańska: wyrzeczenie i krzyż. Są to twarde słowa, lecz wiemy, że „święta podróż” jest wymagająca. A ponadto takie jest chrześcijaństwo: żyć śmiercią Jezusa, aby On zmartwychwstawał w nas, chwila po chwili. Stąd trzeba odcinać „dawnego człowieka”, aby drzewo naszego życia nie pozostawało krzewem bezużytecznym, lecz dawało aromatyczne owoce. Nie chcemy czekać tylko na ostatnią chwilę, aby ofiarować Bogu naszą śmierć, kiedy będzie już nieunikniona. Miłość do Niego mówi nam, by umierać z Jego pomocą dzień za dniem, aby zmartwychwstawać dzień za dniem, chwila po chwili.

Mój komentarz:

- przyjęcie Jezusa ukrzyżowanego, pozwoli nam zrozumieć sens cierpienia i przejść z bólu do radości zmartwychwstania
- każdy dzień się kończ i warto sobie uświadomić, że spać idzie stary człowiek, a na drugi dzień musi narodzić się nowy
- umieram i zmartwychwstaje - tego uczy mnie Chrystus w każdej chwili

Być „miłością” w chwili obecnej

W różnych duchowościach, które w ciągu wieków ozdobiły Kościół, wiele dróg było inspirowanych przez Ducha Świętego, by uczyć chrześcijan unicestwienia siebie: są tacy, którzy stale się ćwiczą w wyrzeczeniu się siebie, nawet się zobowiązują do wielkich umartwień; inni dążą do tak zwanego „nada” (nic), nie pozostawić nic ze swych pragnień itd. my, chociaż zdajemy sobie sprawę z obowiązku wyrzeczenia, musimy iść drogą szczególną; znaleźć nicość w nas, myśląc o Bogu i jego woli, i o bliźnim przeżywając w sobie jego niepokoje, jego troski, problemy i jego radość. Tak, kochając. Jeżeli jesteśmy „miłością” zawsze, w chwili obecnej, my – nie zdając sobie z tego sprawy – jesteśmy dla siebie nicością. A ponieważ żyjemy naszą nicością, potwierdzamy naszym życiem wyższość Boga, to że On jest Wszystkim. A tymczasem, ponieważ – będąc miłością – jesteśmy nicością w chwili obecnej, Bóg od razu czyni nas uczestnikami Siebie, a wtedy jesteśmy „niczym” dla nas samych i „wszystkim” za jego przyczyną. A zatem wolę Boga czynimy zawsze naszą: tę, jaką znamy i zaplanowaliśmy, i tę niespodziewaną, która się objawia dzień za dniem, godzina za godziną. Gdy tak postępujemy, nie tylko nasza modlitwa powie Mu: „Ty jesteś wszystkim, ja jestem niczym”, lecz samo nasze życie będzie o tym wołać.

Mój komentarz:

- droga miłości to droga empatii
- jestem nicością, by inni we mnie mogli odnaleźć swoje miejsce
- wolą Boża, moją wolą... dlatego tak pilnie strzeż każdej chwili dnia

Umieć tracić

Czynić wolę Bożą, tylko ją i nic innego, oznacza wypełniać dobrze, w całości, w każdej chwili tę czynność, której Bóg od nas żąda. Być całkowicie tam, w tej czynności, eliminując każdą inną sprawę, tracąc myśli, pragnienia, wspomnienia, czyny… które dotyczą czegoś innego. Rozmawiać, telefonować, słuchać, pomagać, studiować, modlić się, jeść, spać nie troszcząc się o nic innego; wykonywać czynności do końca przejrzyste, z całego serca, myśli i sił. To jest sposób kochania Boga.

Mój komentarz:

- być gotowym do przyjęcia zajęć, które toczą się w chwili obecnej
- wniknąć sercem, całym umysłem i wszystkimi siłami w czynność, której się właśnie podejmuję

Jak na huśtawce

Trzeba „poddać się” woli Bożej. Jeśli bowiem poddamy się bez oporu, będzie działać łaska uczynkowa, jaką mamy, aby żyć chwilą obecną. A działa ona jako natchnienie, pobudza wolę, oświeca ją i dodaje entuzjazmu. Widziałam, jak rzeczywiście trzeba „poddać się” woli Bożej, to znaczy zerwać ostatnią nić naszej woli i całkowicie zdać się na Boga, podobnie jak dzieje się z huśtawką, kiedy puszczona z jednej strony, leci w drugą.

Mój komentarz:

- rozeznawać, czego ode mnie pragnie w danej chwili Bóg – to najistotniejsze zadanie w każdej chwili mojego życia
- Bóg wspiera nas łaską, lecz musimy się jej poddać
- wsparcie Boga, rozeznać jako natchnienie, które pojawia się za sprawą Ducha św. w każdej potrzebnej chwili

Cudowna gimnastyka

Zatrzymajmy się na chwilę. Przyjrzyjmy się, jak mija czas. Włączmy się dobrze w teraźniejszość, wypełniajmy wolę Bożą, zdecydowanie tracąc naszą, poświęcając wszystko co mamy w sercu i umyśle, ale co nie dotyczy chwili obecnej. Może to być wspomnienie, nawet bardzo żywe, pomyśl, pragnienie, nawet głębokie uczucie, sprawa, osoba… Zajmijmy serce, umysł i siły jedynie wolą Bożą. W ten sposób prawdziwie kochamy Boga całym sercem, umysłem i ze wszystkich sił: Boga, nasz Ideał. Jest to cudowna gimnastyka: jest to za każdym razem umieranie, aby się za każdym razem odrodzić. Jest to podstawowa pokuta, o jaką Niebo dzisiaj nas prosi.

Mój komentarz:

- warto, abyśmy zatrzymali się i przyjrzeli się temu, co dzieje się wokół nas
- włączyć się w teraźniejszość…
- zajmijmy siebie całego tym, co jest wolą Bożą

Budować dla innego życia

Czasami ze zmęczenia nie można się doczekać zakończenia czegoś. Lecz jeśli przypomnimy sobie, że trzeba żyć chwilą obecną, dochodzimy do końca podniesienia na duchu. Bo gdy koncentrujemy się na chwili obecnej, jesteśmy jakby niesieni. I w każdej chwili budujemy przyszłe życie.

Mój komentarz:

- chcielibyśmy wszystko zakończyć jak najszybciej, ale powaga każdej chwili wymaga zaangażowania
- każda chwila wymaga oparcia na wewnętrznej sile miłości
- nie patrzeć wstecz, wówczas nie będę przytłoczony ciężarem zmęczenia spowodowanego różnymi zajęciami w ciągu dnia

Patrząc na Maryję

W Maryi, Matce Jezusa, widzimy wzór posłuszeństwa. Jak Ją naśladować w spełnianiu woli Bożej? Posłuszeństwo to przede wszystkim pozwolić działać Bogu, przyjmując chwila po chwili to, co jest jego wolą. Zatem nie robić planów, ale powierzyć się całkowicie Jemu, aby urzeczywistnić Jego plan miłości wobec każdego z nas. Maryja powierzyła się boskiej przygodzie i przez Jej „Tak” Bóg przyszedł na świat i otwarte zostały dla nas Niebiosa.

Mój komentarz:

- spoglądając na Maryję, uczyć się od Niej posłuszeństwa wobec Jezusa
- Posłuszny to nie ślepy, ale pełen ufności, zaangażowany człowiek, rozeznający wolę Bożą w każdym momencie
- również przez moją gotowość Jezus może wejść przez moje życie w codzienność i w niej działać

Żyć dla Kościoła

Jak możemy my, którzy każdego dnia mamy do rozwiązania nasze małe problemy, żyć dla Kościoła? Dla Kościoła żyje się spełniając wolę Bożą tam, gdzie Bóg nas posyła. Również Maryja w codziennych zajęciach spełniała wolę Bożą, służąc Jezusowi, a przez to Kościołowi, który miał się narodzić. Zanurzeni w woli Bożej, chwila po chwili, jesteśmy zanurzeni w Bogu. A dla tego, kto jest w Bogu, w Miłości, każda praca i każdy gest jest wielki, o szerokich horyzontach. Wszystko jest wielkie dla kogoś, kto trwa w miłości. Wszystko jest małe dla kogoś, kto jest poza miłością.

Mój komentarz:

- gdzie mnie posyła Bóg; a jeśli już jestem w jakimś "miejscu" co robię?
- w codziennych sprawach spełniać wolę Bożą, służąc Jezusowi
- nawet najmniejsza, najprostsza czynność jest czymś wielki, jeśli czynię to dla Jezusa

Aby osiągnąć zjednoczenie z Bogiem

Cierpię, ponieważ sądzę, że nigdy nie osiągnęłam jedności z Bogiem. Aby dojść do jedności z Bogiem, „odczuwanej” przynajmniej zmysłami duszy, trzeba nauczyć się dobrze spełniać wolę Bożą w chwili obecnej. Jeśli jesteśmy wielkoduszni wobec Boga, Jego światło wkracza stopniowo w nasz umysł, Jego miłość w nasze serce i zaczynamy „odczuwać Jego łagodną, spokojną i pełną obecność aż do momentu, w którym doświadczamy jakby była ona w nas nieustannie. Musisz bardzo się o to starać być zawsze żywą wolą Bożą w chwili obecnej.

Mój komentarz:

- pełnienie woli Bożej gwarantuje, ciągłe odczuwanie obecności Jezusa w moim życiu
- Bóg nas przenika jak promienie słoneczne - niczego nie naruszają, ale je odczuwam, jak miło gdy one są
- żyć chwilą i wolą Bożą w niej, tęsknić za nią, kąpać się w niej...

Pamiętać o ostatecznym spotkaniu

Jak sprawić, bym na ostatecznym spotkaniu z Jezusem był taki, jakim mnie On widział w swoim zamyśle? Najlepszym sposobem byłoby zanurzyć się w chwili obecnej, żyć intensywnie teraźniejszością w sposób uroczysty, co oznacza czynić wszystko bez pośpiechu, w sposób doskonały. Czynić wszystko dla Jezusa i mówić: „dla Ciebie”, ten czyn, to cierpienie, tę radość płynącą z dobrego życia. Jest to, jak sądzę, recepta na przygotowanie się do ostatecznego spotkania z Nim.

Mój komentarz:

- jeśli już coś robić, to starać się czynić to bez pośpiechu, w sposób doskonały
- zaczynając i kończąc jakieś czynności powiedzieć "dla Ciebie Jezu"

Chrześcijańska mądrość

Jak rozpoznać, że żyje się dobrze wolą Bożą?

            Wola Boża powinna być przeżywana w obecnej chwili życia: to właśnie w teraźniejszości powinniśmy pozostawać w promieniu tej woli, różnym dla każdego. Na początku, podczas pierwszych miesięcy i pierwszych lat, łatwo będzie wyjść z jej promienia i powrócić do ciemności naszej woli. Lecz nie ma czemu się dziwić. Mądrze jest nie tracić dalszych chwil na upadek ducha i rozważenie swoich słabości, lecz zawsze natychmiast powracać do promienia słońca. Jest to asceza, więc wymaga stałego ćwiczenia. Wola Boża będzie ciągle różna, czasami będzie wyrażona przez obowiązki stanu, czasami przez okoliczności radosne, obojętne lub bolesne naszego życia albo życia braci, czasem jeszcze przez przykazania lub rady ewangeliczne, przez nauczanie Kościoła, czasem przez skromne posługi, które musimy wykonać każdego dnia, by się pożywić, ubrać, utrzymać porządek w domu lub biurze i tak dalej. Innym razem będzie wyrażona przez natchnienia. Gdy staramy się żyć zawsze wolą Bożą w chwili obecnej, głos Boga, którego strzeże każde serce, staje się coraz głośniejszy i będzie można go usłyszeć coraz łatwiej i dzięki temu wiedzieć, co mamy robić.

A jeżeli nie udaje się nam jasno zrozumieć, co mamy robić?

            Jeśli w pewnym momencie będziemy mieć wątpliwości, jaka jest wola Boża wobec nas, między dwiema neutralnymi czynnościami  (złych Bóg nigdy nie chce) powinniśmy bez ociągania się wybrać jedną, mówiąc w sercu do Pana: jeśli się mylę, naprowadź mnie na słuszną drogę. A On, który jest miłością, uczyni to. W ten sposób idziemy naprzód przez lata (ile lat, miesięcy lub dni Bóg nam daje) umocnieni łaską uświęcającą i uczynkową, która pomaga właściwemu działaniu w chwili obecnej. Chrystus coraz częściej będzie żył w każdym z nas, aż wypełni swoim życiem cały nasz dzień. Można będzie wtedy powiedzieć: to nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus. I to jest świętością. Tyle razy wielu pragnie stać się świętymi, ale nie wiedzą, jak znaleźć tę drogę. Oto droga do świętości dobra dla wszystkich. Wola Boża w chwili Obecnej.

Mój komentarz:

- pozostawać w promieniach Bożej woli - podobnie jak człowiek wyczuwa, gdy jest w cieniu i przesuwa się, by nadal pozostać na słońcu
- stale się ćwiczyć w rozpoznawaniu i wypełnianiu Bożej woli
- wciąż być wiernym, nawet w najmniejszych sprawach

Co jest ważne? Kochać Ciebie jest ważne.

Czas jest błyskawicą i w naszych rękach jest tylko uciekającą chwilą. Zakorzeńcie ją w Bogu przechodząc przez świat i wypełniajcie tylko dzieła dla Nieba! Kochajcie Go! Słuchajcie tego, czego chce od was w każdej chwili waszego życia. Róbcie to z całym porywem waszego serca… zakochajcie się w Bogu, gdyż zakochać się w Bogu oznacza zakochać się w jego woli. Jeżeli jednym Tak „dla woli Bożej”, powtarzanym z niesłabnącą intensywnością, zobaczymy rzeczywiście spełnienie tego, o co tak bardzo prosiliśmy i czego tak bardzo pragnęliśmy: być Jezusem. Wróciłam z Trydentu gdzie te drogi, te domy, to niebo przypominały krzyk serca nas pierwszych Gen: „Co jest ważne, kochać Ciebie jest ważne”. Tak, nic się nie liczy: ani cierpienie, ani radość, ani praca czy zdobywanie świata. Liczy się tylko miłość, jaką dajemy Jezusowi w obecnej chwili życia, przeżywanej uroczyście.

Mój komentarz:

- nasłuchiwać tego, co mówi do mnie w każdej chwili... i czynić to z całym porywem serca
- jeśli byłeś/łaś jesteście zakochani wiecie co będzie oznaczało stwierdzenie: Zakochać się w Bogu...