Czy rozumiem świat, w którym żyję?

Czy istnieje druga Ziemia?

logoJA

 

Wielu ludzi zafascynowanych jest teoriami na temat: równoległych światów, istnienia życia poza naszym światem, na innej planecie, w innej galaktyce... Intrygujące, zastanawiające i nade wszystko mobilizujące do poszukiwań odpowiedzi. Ja jednak nie tym się zajmę, bo wykracza to poza moją wiedzę.

Film, który ostatnio miałem okazję obejrzeć: „Another Earth” stał się chwilą zadumy nad życiem, czyli codziennym stawianiem czoła różnym sprawom, a nade wszystko nad stwarzaniem w jednym człowieku, nie tylko dwóch, ale niekiedy kilku światów.

Każdy z nas ma swoją historię – początek, doświadczenia wypełniające naszą codzienność i pewne zakończenie, które wciąż jest dla nas tajemnicą. W tej historii człowiek stwarza pewnego rodzaju „świat” –  poprzez swój sposób myślenia, przez wartości, którymi się kieruje. Świat ten jest pewnego rodzaju opowieścią o nas, o tym, co przeżywamy, z czym mamy do czynienia.

Dotykają nas przeróżne sytuacje, które mniej lub bardziej mają wpływ na to, w jaki sposób rozwijamy się, w jakim kierunku podążamy. Wielu ludzi odkrywa, że „świat” w którym się znajdują, nie jest ich światem. Czują wewnętrzny niedosyt; może nie kompletne niezadowolenie, ale ich wnętrze na różne sposoby podpowiada im, że to kim obecnie są, czym żyją, nie jest ich światem. Aby była jasność – nie pragnę w tym momencie stworzyć historii człowieka rodem z Matrix... 

Człowiek odkrywa pewną przestrzeń, w której się realizuje; możemy najogólniej nazwać to „światem”, w którym przebywa, w którym określa swój czas, miejsce, cele, zadania. To historia, którą każdy z nas do tego momentu może opowiedzieć. Każdy człowiek jednak, sięgając w swoją przeszłość, na pewno doświadczył momentów, które w różnym stopniu i na różne sposoby tak na niego podziałały, że może z całym przekonaniem stwierdzić, iż w świecie, w którym dotychczas się znajdował poczuł się, jakby przeniósł się do innego „świata” (i tym zdaniem nie chcę wywołać jakiś konotacji z rzeczywistością science fiction albo fantasy, lecz bardziej może z rzeczywistością mistyczną). Człowiek odkrywa, że dzięki pewnym wartościom, osobistej wierze, dzięki Bogu i świadomym wyborom, osiąga inny stan, choć nadal pozostaje w świecie, w którym się znajduje. Odkrywa, że rzeczywistość zmienia się, nabiera odpowiedniej wartości, tempa oraz zdobywa właściwe przeznaczenie i sens. Przecież w sensie duchowym, wyznajemy wiarę w „jeden chrzest”, dzięki któremu w tym świecie, stajemy się kimś innym, zdopingowanym do bycia członkami „innego świata”. Przez przyjęcie Chrztu, każdy z nas doświadcza bycia dzieckiem Bożym. To nie fikcja, ani fantasy, lecz historia rzeczywiście dokonująca się w nas i na nas. Przemiana wewnętrzna, której doświadczamy przenosi nas w „inny wymiar” świata, w którym żyjemy. Nie ciało, ale duch staje się naszym rzeczywistym przewodnikiem.

Jest wiele innych, podobnych do tego, doświadczeń które dokonują przemiany (np. sakrament pojednania, Eucharystia, modlitwa). Świat ciała, świat ducha i inne światy, których nie sposób już wyliczyć, przenikają się, powoli stając się coraz bardziej rozmyte, skrajne, niedostrzegalne. W jakimś momencie człowiek doświadcza łaski. Nie jest to uzdolnienie nabyte na podstawie własnych przemyśleń, działań. Jest łaską – Bóg we właściwy dla Siebie sposób dotyka człowieka, odkrywa przed nim, że w tym świecie istnieje coś, co może go jeszcze poruszyć, coś, co powinien odkryć i czym powinien żyć. Nie mogę powiedzieć, że jest to efekt „lustrzanego odbicia”, „bliźniaczej planety” czy „egzystencjalnego sobowtóra”. Człowiek, dzięki łasce udzielonej mu przez Boga, odkrywa w sobie świat – Prawdę!

Budzę się codziennie w tym samym łóżku, w tym samym pokoju. Spotykam prawie codziennie te same osoby; doświadczam podobnych do siebie zdarzeń; układam dzień, zajęcia, wg. odgórnie ustalonego programu, itd. Świat, w którym znajduję się od wielu lat, nie jest w stanie mnie już prawie niczym zaskoczyć. Czy na pewno?

Łaska, której doświadczam, a na którą powinienem odpowiedzieć swoją historią, czyli myślami, doświadczeniami, kreatywnością, itp. uzdalnia mnie do tego, abym w tym świecie, odnalazł „inny świat”. Wszystkie jest to samo, ale nie takie samo! Łaska przekonuje mnie jak ogromny wpływ mam na „mały świat”, którym ja jestem. Prozaiczny przykład – w zależności od tego, jak się położę, mogę jednego dnia wstać lewą nogą,  drugiego prawą. Czy zmieni to cokolwiek w moim dniu? Nie, ale mogę zacząć inaczej stawiać swoje kroki w świecie, który został mi podarowany po to, abym ŻYŁ! Łaska i moja osobista z nią współpraca otwiera mnie na „równoległy świat”, niestety zgoła odmienny od tego, który dostrzegam własnymi oczyma, który odkrywam swoimi uszami, oczami i rękoma. Świat, który podarował mi i wciąż dla mnie kształtuje sam Bóg! 

Czy chcesz tak żyć? Czy może nadal nie chcesz zwracać uwagi na to, co dzieje się w twoim sercu, co podpowiada ci Bóg w twoich myślach? Cz chcesz nadal z nostalgią marzyć i gasić swoje pragnienia, sądząc, że nigdy nie będzie cię na to stać albo, że nigdy się to nie wydarzy? Czy chcesz wstawać i rozpoczynać dzień z osobistym przekonaniem, że przegrałeś? Czy zastanawiałeś się nad tym, żeby cokolwiek zmienić, na coś wpłynąć, coś odkryć i przemienić? 

Nie obudzisz się w innym świecie!


Potrzebujesz odpowiedniej postawy – współpracy z łaską Bożą, aby odkryć, że świat, w którym żyjesz, oprócz ciemnych barw zła, ma w sobie również dobro, które z trudem, ale można wydobyć na wierzch. Potrzeba tego, abyśmy zaczęli nadawać każdemu wydarzeniu w naszym życiu, każdemu podjętemu zadaniu, myśli, pragnieniu, prawdziwe znaczenie i wartości!
Nie licz na to, że pewnego dnia obudzisz się i na niebie zobaczysz „drugą ziemię” – lepszą, którą przy pomocy losu szczęścia będziesz mógł zamieszkać! Wiedz o tym, że obudzisz się w tym samym świecie, w którym dziś się obudziłeś!
 
Życie ludzkie to wiele przestrzeni, w które jesteśmy codziennie zaangażowani, które realizujemy jako „chleb powszedni” – praca, miłość, modlitwa, zdrowie, choroba, piękno, dom, mądrość, itp. Wszystko odbywa się w jakiejś konkretnej przestrzeni, którą trzeba jeszcze bardziej ukonkretnić.
Spójrzmy na życie, jako realizację różnego rodzaju aspektów.
 
Aspekt – punkt widzenia; kontekst, w którym dana kwestia jest rozpatrywana. Wśród rozlicznych aspektów, które mają miejsce w naszym życiu, możemy wiele spraw zakwalifikować w pewne grupy:
 
Aspekt dobra wspólnego – praca, ekonomia...
Aspekt promieniujący – miłość, apostolstwo, dzieła charytatywne...
Aspekt podnoszący – kwestia wiary, modlitwy... 
Aspekt uzdrawiający – życie, sport, zdrowie, cierpienie, choroba, śmierć
Aspekt tworzący – piękno, harmonia, ubiór, dom...
Aspekt rodzący – mądrość, wiedza, doświadczenia...
Aspekt jednoczący – komunikacja: praca, telewizja, Internet...
 
Spoglądając na te aspekty zastanów się, w której rzeczywistości najlepiej odnajduje się konkretna sytuacja, doświadczenie, zajęcie z twojego życia. Umiejąc je pogrupować, zdasz sobie sprawę, za co one konkretnie odpowiadają w twoim życiu; jak na wiele spraw możesz wpłynąć. Twoje życie ma swój wewnętrznie uzasadniony cel, który musisz odkryć. Masz poważne zadanie do zrealizowania. Choć może wciąż czekasz na jakieś super ważne zadania, to zdaj sobie sprawę, że każde zadanie, jakąkolwiek ma wartość, może wpłynąć na świat, w którym żyjesz. Masz szczególne zadanie: dbać o dobro wspólne, promieniować na innych, podnosić siebie i innych, uzdrawiać, tworzyć, rodzić, jednoczyć, itd. Na koniec, jeszcze jedna ważna sprawa. Każdy aspekt występujący osobno, może wydawać się skromny, mało atrakcyjny, ale jeśli je wszystkie połączysz, powstanie zbiór siedmiu różnych kolorów. Efektem połączenia tych wszystkich kolorów jest tęcza, która choć niekiedy bywa pozorna i licha, to i tak za każdym razem wywołuje wrażenie i radość.

 

la speranza (C)