Bywają niekiedy sytuacje, w których dokonuje się radykalna przemiana życia. Ów przemiana dotyka albo jednej, jakiejś ważnej kwestii, albo dotyczy całej osoby. Wydaje nam się, że nowe działanie - np. postanowienia, zobowiązania, deklaracje, czy nawet przysięga - to momenty, które są same w sobie już wystarczająco silne, że czegoś w nas dokonają. Czy rzeczywiście tak jest?
Chęć przemiany, z czegoś wypływa.
Przewodzą nami, bardzo różnego rodzaju motywy. Najczęściej mamy przed sobą, w swoich myślach, marzeniach jakiś plan - cel, który pragniemy zrealizować, osiągnąć. Obserwujemy własną, obecną sytuację i ona jest początkiem wszelkich naszych rozważań i planów. Być może jest w nas coś, co nas razi; coś, co nam przeszkadza, albo też coś, co w nas zauważają i w pozytywnym znaczeniu, wytykają inni. Niekiedy zmęczeni już obecną sytuacją, pojawia się w nas tajemnicza siła, która popycha nas do uczynienia w sobie jakiś zmian. Niekiedy pragnienie uczynienia czegoś nowego, niekiedy stan fizyczny, mobilizują nas do tego, aby uczynić jakąś konkretną zmianę. Odkrywamy siebie, swój poziom, stan, możliwości. Dzięki tej ocenie, w każdym z nas, pojawia się światło nadziei - możliwość uczynienia takiej zmiany, która pozwoli nam doświadczyć radości bycia sobą.
Zmiany i ich źródło, powinno wypływać z prawdy, z naszych obiektywnie uzasadnionych pragnień. Niekiedy wpływ innych, żale i pretensjonalizm sprawiają, że chcąc lub nie, siłujemy się z sobą, postanawiając jakąś zmianę. Zmiana ze względu na innych, na ich opinie, może nie być dla nas właściwym uzasadnieniem. Im silniejsza jest w nas siła przekonania i własne uzasadnienie, tym właściwsze cele, mamy możliwość osiągnąć. Muszę mieć własne uzasadnienie... Przecież nie da się czegokolwiek zmienić jeśli sami nie będziemy widzieli potrzeby oraz możliwości, dokonania ich, w odniesieniu do własnej osoby. Zmiany nie mają sensu, jeśli nie wnoszą w nasze życie, rzeczywiście czegoś nowego i bardziej realnego, co może wpłynąć na nas, ale wewnętrznie.
Spotyka nas niebywała okazja, aby zacząć żyć. Każda chwila, historia, pozwala nam pójść naprzód, osiągając kolejne skarby naszego życia. Uczestniczymy w różnych opcjach wydarzeń, które mają na nas taki wpływ, w zależności od tego, na ile rzeczywiście pozwolimy. Sytuacje poruszają nasze serce i prowadzą nas do niebywałych odkryć. Zmiany są okazją, którą możemy jedynie wtedy wykorzystać, gdy jesteśmy czujni i otwarci, na prawdziwe znaki.
Od wnętrza do zewnętrznych przemian.
Pojawiające się w sercu pragnienie, potrzebuje siły, by mogło przetrwać i utrwalić się w naszej codzienności. Samozaparcie, decyzje i postanowienia, muszą towarzyszyć nam, w kierowaniu naszymi krokami. Oprócz chęci i jakiegoś zamysłu, muszą dokonywać się w nas rzeczywiście radykalne zmiany, w przeciwnym razie, pozostaniemy tylko na poziomie marzeń, cichy, bądź też głośnych, niespełnionych pragnień. Trudno o samozadowolenie w takiej sytuacji, skoro pozostają nam tylko niezrealizowane plany - myśli. Może trochę fizyki, choć pewnie nie za bardzo będzie to dla was interesujące, ale myślę, że we właściwy sposób zobrazuje to, o czym chciałbym w tej części rozważania wam napisać. Istnieje coś takiego, jak siła odśrodkowa. Jeśli w naszej duszy, wprowadzimy w ruch wszystkie wartości, pragnienia, cele, wówczas ich siła krążenia, sprawi, że dana wartość, myśl wyskakuje z nas i przemienia to wszystko, co istnieje wokół nas. Może wyobrażenie skomplikowane, ale to tak jak na karuzeli, im szybciej krążymy, tym bardziej wydaje nam się, że za chwile łańcuszki pękną i wylecimy w niebo. Wszystko, co wprowadzimy w ruch, dzięki tej ogromnej sile miłości w nas, sprawia, że rodzą się kolejne owoce, w postaci chociażby, dokonujących się w nas i wokół nas zmian.
Życie ma swoją wyjątkową wartość, którą możemy odkryć tylko wtedy, gdy spoglądamy na życie obiektywnym sercem. Uruchamiając serce, człowiek musi pamiętać też o obiektywnym rozumie, który powinien stanowić mocne tło, dla działania, naszego serca. Serce i rozum, mogą stanowić właściwe źródło dla moich wszelkich przemian. Jeśli otworzymy się na wszelkie poruszenia: zarówno serca, jak i też rozumu, otwierają się przed nami nowe możliwości. Człowiek dzięki poruszeniom, otwiera się na coś nowego, na nowe horyzonty - wzniesienia i doświadczenia. Człowiek nagle odkrywa, jakby nową - lepszą wersję samego siebie, za którą chce podążać i odkrywać. Potencjał zawarty w naszym życiu, codzienności wydaje się być wciąż niewykorzystany, dlatego tak często, w pozytywnym znaczeniu, codzienność nas zadziwia i wciąga w wir nowych doświadczeń.
Dlaczego chcemy zmian?
Pojawia się jakaś pozytywna myśl... Chcemy coś osiągnąć, czegoś dokonać, ale odkrywamy, że jeśli pozostaniemy dalej w takiej sytuacji, w której obecnie jesteśmy, niczego nie osiągniemy. Musimy niekiedy zbuntować się wobec rzeczywistości, w której uczestniczymy. To zdrowy rozsądek, podpowiada nam, byśmy rzucili się w teraźniejszość, przygotowaną nam przez Boga. W wielu sytuacjach naszego życia, dokonywanie zmian, wcale nie musi polegać, na całkowitym odrzuceniu tego, co było dotąd, a jedynie na tym, by tchnąć nowego ducha, w obecną sytuację. Niekiedy potrzebujemy natychmiastowej zmiany akcji w naszym życiu, co sprawi, że podążać będziemy za nowymi wyzwaniami. Widzimy możliwości oraz nowe perspektywy dla naszego życia, dlatego szukamy sił, aby zrealizować nasze życie, tak, jak ono powinno być zrealizowane. Zmiany to nie kwestia widzimisię, lecz głębokie pragnienie odkrywania w sobie prawdy.
Nowe życie.
Postanowienia, zobowiązania, deklaracje, czy nawet przysięga - to momenty, które mogą rozpocząć nowy sposób życia. Moment decyzji, to moment zmian, które muszą odnaleźć odpowiednio, w naszym sercu, podatny grunt, który umożliwi ich wzrastanie.
Zmiany, mają wprowadzić coś konkretnego w nasze życie. Chwila, w której podejmujemy jakąś konkretną decyzją, wnosi w nasze życie, nowe spojrzenie na sprawy i wyzwala w nas szczególne siły i zapał do tego, aby wytrwać w naszych postanowieniach. Nowe życie, to jak nowa przygoda, w której chcemy z pełnym zapałem uczestniczyć. Czy myślałeś kiedyś o swoim życiu, wyobrażając sobie to, co mógłbyś zrobić, co mógłbyś osiągnąć? Nowe życie, to obudzenie w sobie tej wyobraźni o życiu, które wciąż możemy osiągnąć. Musimy w sposób radykalny, odciąć się od przeszłości i wejść w to, co dla mnie przygotował Bóg. Może do tej pory umyślnie o Nim nie mówiłem, aby ukazać ci, ze szczególnym naciskiem, jaką ważną rolę, odgrywa właśnie tu i teraz, w tym, co nowe. Chrystus jest wschodem słońca... Jest początkiem wszystkiego, co pragnę Mu ofiarować i poddać Jego działaniu. On wnika w moje życie, przemienia je w barwy własnego wyobrażenia. Bóg nie pragnie mojej bierności, jako postawy względem Jego woli. On chce mojej kreatywności. Pragnie, bym szukał rozwiązań, właściwych dla mnie, mojej natury, pragnień. On nie pozbawia mnie marzeń. Chce jedynie, bym odkrył te właściwe dla mnie perspektywy, wartości, dla mojej codzienności, dla moich zadań celów.
Uświadamiam sobie coraz mocniej, jak ważne jest to, by budować swoje życie, w ściśle określonym rytmie i z konkretnym mottem dnia. To jest właśnie nowe życie...budowanie na, z i w Chrystusie. Świadomość tego, co się robi i po co się robi, bardziej zbliża mnie do świadomości, że wypełniam moją codzienność razem z Chrystusem. Tak ważne jest to, by łączyć wiarę z Jezusem, by połączyć moją codzienność z Nim, które w niej jest obecny; pozwala się odkryć, nazwać... Nowe życie, to życie z Chrystusem, który wypełnia każdą chwilę obecną, mojego dnia; każdą czynność, myśli, pragnienie... Jeśli coś zmieniam, nad czymś pracuję, to tylko ze względu na Chrystusa, który stawia mi różne doświadczenia, osoby i konkretne myśli, by spełnić dzień, zgodnie z Jego wolą.
|