Wyścig z czasem... film przyszłości o teraźniejszości?
logoJA

 

Ogólnie wiele jest filmów, które oglądam po to, by wywołały we mnie odpowiednie procesy myślowe, albo przynajmniej skojarzeniowe. Są filmy, które wprost niczego nie wnoszą i muszę głębiej poszukać czegoś, co stanie się początkiem jakiejś myśli, rozwiniętej w jakimś artykule. Są też filmy, które posiadają niezwykle wiele pięknych przesłań.

wyscig z czasem


Właśnie miałem ostatnio okazje obejrzeć film science fiction w reżyserii Andrew Niccola. Ukazał dość intrygujące wyobrażenie. Świat w niedalekiej przyszłości posiada swoje dość symboliczne i przerażające zasady. Wprowadzono ograniczenie ilości czasu do przeżycia. Czas - życie - stało się najcenniejszym dobrem, jedyną powszechnie akceptowaną walutą wymienną. Wszystko jest opłacane czasem, co jednocześnie zmniejsza zmniejsza pulę czasu, którą posiada konkretna osoba, do przeżycia. Taka rzeczywistość sprawia, że bogaci, których stać, by go kupować, mogą żyć wiecznie, biedni natomiast muszą wykazać się inwencją, by go zdobyć… Każdy dokładnie wie, ile pozostaje mu czasu, aby jego życie dobiegło końca. Każdy zdaje sobie sprawę, że o ile nie zarobi wystarczająco dużo czasu, nie dożyje jutra. Pewnego dnia bogaty nieznajomy przekazuje Willowi czas o wartości tysięcy lat i zmęczony życiem popełnia samobójstwo. Will zostaje oskarżony o jego zabicie i ucieka przed policją z piękną zakładniczką. Żyjąc z minuty na minutę, zakochana para wypowiada wojnę istniejącemu systemowi, grożąc jego ostatecznym zniszczeniem… Film kończy się nijako, ale ogólna treść - temat filmu, sprowokował do przemyślenia w pewnych kwestiach. Podzielę się z wami kilkoma myślami.

Pierwsza myśl... - Intrygujący, zegar życia. Wielu ludzi chce wiedzieć kiedy umrze. Sądzą, że świadomość tej daty, pomoże im ułożyć życie, które jest jeszcze w ich posiadaniu. Na zdjęciu widoczny jest zegar odmierzający pozostał czas życia. No fakt gościowi zostało zaledwie „18 sekund”, w momencie końca czasu, kończy się jego życia, a odruch końca pracy serca, sprawia, że ciało z powodu drgań, spada z mostu do kanału deszczowego. Miał na swoim koncie - zegarze, sporo czasu, który gwarantował mu „wieczność”, ale znudzony takim stanem rzeczy, postanawia ofiarować swój czas komuś innemu, a samemu skończyć w ten sposób ze swoim życiem. Przywilej, który leżał w jego gestii, stał się ciążącym darem. „Ale przychodzi taki dzień, że człowiek ma już dość. Umysł jest wypalony, mimo że ciało nie...Chcemy umrzeć, musimy...” - tak komentuje swój stan i myśli, człowiek mający na końce już 105 lat, a na zegarze wiele dekad do przeżycia. Oczywiście wieczność w ludzkiej egzystencji, nie jest normą. Człowiek w naturalny sposób, w pewnym, nie znanym sobie czasie, umiera i kończy się jego historia tu na ziemi. Pozostaje wieczność, ale ta, w ujęciu duchowym. Świadomość pozostającego czasu, jednych może przejmować, chociażby z tej racji, że pozostaje go tak mało, albo czynić „bogami” panującymi nad innymi, kontrolując w pełni swój czas.

Druga myśl... - Podarować czas. Tak rzadko mamy czas ściśle dla siebie i również dla swoich bliskich. Pozbawiamy się relacji, nieustannie goniąc za pracą, obowiązkami. Dziś, życie, wydaje się być walutą. Praca daje nam życie, życie jest po to, by pracować. Dość ograniczony świat. Oczywiście jest jeszcze trochę innych płaszczyzn, a moja myśl jest bardzo ogólnikowa, ale do tego niestety się sprowadzamy. Zbliżają do siebie ręce, odpowiednio je odwracają i w ten sposób przekazują sobie czas. Oczywiście, tylko ci bardziej wrażliwi, otwarci na drugiego, pozostali chronią się, skrywając swój zegar i wolność, pod pozornym kamuflażem - „to mój czas, moje życie”. Znieczulenie na los drugiej osoby, jest przerażające i często dotkliwe. Wychowujemy się coraz częściej w kulturze jednostkowej - indywidualnej, co sprawia, że zamykamy się we własnych czterech ścianach, utrzymując kontakt z zewnętrznym światem przez pracę, zakupy, oraz Internet. Istnieje w człowieku tęsknota za wspólnotą, za relacjami, ale „coś” jednak blokuje nas i powstrzymuje od wyjścia poza swoją skorupę. Nie wiemy czym jest prawdziwa wspólnota, bo w świecie nas otaczającym, nie doświadczamy tej rzeczywistości, a te wspólnoty, które są kojarzą nam się raczej negatywnie.

Trzecia myśl... - „koszty życia rosną, by ludzie umierali...”. Jednego dnia, ceny są wstanie wzrosnąć w niewyobrażalny sposób; podatki dwa razy uróść, a coś najbardziej potrzebnego przekraczać możliwości zwyczajnego człowieka. Fikcja świata z przyszłości - mam wrażenie, że reżyser filmu cofnął się w czasie. Nigdy w ten sposób, nie postrzegałem świata materialnego i ewentualnych trudności, które przeżywają ludzie. Zarabiamy po to, by żyć...by kupić podstawowe rzeczy, zapłacić rachunki... Obecne coraz częstsze podwyżki cen, rujnują nie jednego człowieka i sprawiają, że jego świat upada. Świat, w którym żyjemy rozpędza się coraz bardziej, lecz nie potrafi dostrzec, że droga, którą zmierza wiedzie ku przepaści. Coraz więcej biedy, upadków, zrujnowanych rodzin - to chyba obraz adekwatny do przytoczonych słów, jednego z bohaterów tego filmu. Dziś, nie jeden człowiek, wyraziłby swoje oburzenie, na swoją sytuacje finansową i przyznałby, że właśnie życie zamiast kwitnąć, usycha przez obecną sytuację. Jak przeżyć kolejny dzień - to już nie jest ani teoretyczne, ani rzadkie pytanie. Myślę, że jest bardzo wielu ludzi, którzy z powodu bardzo trudnej sytuacji materialnej, zadają sobie pytanie: jak przeżyć? Dziś, uświadamiając sobie wizję wyżej cytowanych słów, jeszcze bardziej przerażony jestem tym, do czego świat - ludzie, zmierzają.

Czwarta myśl... - „Co byś zrobił z takim czasem... Przestałbym patrzeć na swój zegar, na pewno bym go nie zmarnował...” Każdy z nas marzy o nieprzeciętnej wygranej, która pozwoli mu wybić się ponad obecną sytuację i dostarczy dobry statut, do końca życia. Dziś bijemy się z myślami - czy wystarczy do końca miesiąca; czy podołamy wszystkim sprawom; czy możemy sobie na to, czy tamto pozwolić, i itd. Dziś słowa: szansa, okazja, możliwość, wygrana - to tylko kolejne słowa reklam, które nie wywołują w nas prawdziwego entuzjazmu, lecz raczej zniechęcenie i gniew. Żyjemy w świecie, w którym oszustwo i ułuda, stanowią tło prawie wszystkiego. Coraz częściej, spotkać można, ludzi zrozpaczonych, załamanych, pozbawionych jakichkolwiek perspektyw, nadziei. Uzależniamy swoje szczęście, powodzenie, od tego, co byśmy ewentualnie mogli posiąść, ale póki co, nie mamy tego, więc trudno jest nam sobie wyobrazić szczęście dziś, teraz, z tym, co już mamy. Tylko docenienie tego, co się ma nauczy nas rzeczywistej wdzięczności i właściwego postępowania. Naszym przeciwnikiem jest oczekiwanie od przyszłości cudu... Jeśli mam być szczęśliwym, to bądź nim dziś! Mając wielkie, czy małe oczekiwania, człowiek oczekuje ich realizacji, tracąc to, co dzieje się w jego życiu, teraz. Musimy nauczyć się doceniać to, co teraz dzieje się w naszym życiu, to co posiadamy, poprzez umiejętne korzystanie z tych wszystkich dóbr. Doceniając już starasz się dziś żyć inaczej.

Piątak myśl... - „Czasy niepewności... Czy to moja matka, siostra czy córka?” Skoro wszyscy, w sensie fizycznym, zatrzymują się na takim wyglądzie, który osiągnęli mając 25 lat życia, to w późniejszym czasie, wygląd nie oddaje tego, co jest rzeczywistą prawdą. Podobała mi się scena z imprezki, na początku której, u wejścia, swoich gości witała rodzinka, która zorganizowała to spotkanie. Teściowa, małżeństwo - żona, mąż, córka - gość, który witał się z tymi osobami, miałby ogromny problem określić, kto jest kto. Podobna scena miała miejsce w kasynie, kiedy jeden z graczy, spoglądając na dziewczynę, wzrokiem niepewnym, stojąc koło mężczyzny, który wypowiedział myśl, którą teraz w „5” rozważamy, sam nie mógł mieć pewności, kim, w sensie relacji jest ta osoba. Człowiek szuka skutecznego antidotum na starość. To nie tylko kwestia pragnienia bycia młodym, choć to też, bardzo mocno krzewi się w wielu umysłach osób. Pragnienie młodości to też kwestia bycia na czasie, bycia przydatnym, bycia zdolnym do realizowania tego, czego się tak gorąco pragnie. Człowiek nie znosi przeciwności, a już na pewno, nie może zaakceptować starości, która kojarzy się z niedołężnością i nieuniknioną koniecznością śmierci. Młodość jest szansą, możliwością... Dlatego tak wiele osób, pragnie, nie tyle w sensie duchowym, lecz właśnie bardzie fizycznie, odnaleźć wieczną młodość, by być stale na topie.

la speranza (C)